Wywiad z Abhijatą Sridhar z RIMYI w Punie

(Ramamani Iyengar Memorial Yoga Institute)

Przeprowadziła: Katarzyna Pilorz

K. P.: Uważana jesteś za spadkobierczynię BKS Iyengara i jego metody nauczania. Chcemy zapytać o początki Twojej praktyki. Jak byłaś do tej spuścizny przygotowywana? Jak do tego doszło? Czy rola ta została Ci przypisana już kiedy byłaś mała, czy Guruji z czasem dostrzegł w tobie potencjał do przyjęcia tego zadania?

A. S.: Po pierwsze -  nie jestem jego spadkobierczynią :) Nie można tu mówić o sukcesji. Guruji naucza każdego, kto do niego przychodzi. Ktokolwiek go widział i uczył się od niego, wie,  że Guruji od uczenia się nie powstrzymuje. Nie daje jednej osobie więcej, a drugiej mniej.
Tak,  jestem z nim spokrewniona. Mam to szczęście. Ale to nie czyni ze mnie jego następczyni. Guruji daje tak wiele i oczywiście będąc tam, uczę się. Tu jestem, aby dzielić się tym doświadczeniem ze wszystkimi, którzy nie mają szans uczyć się w Punie regularnie.

Co do mojego życia, to do szkoły chodziłam w Chennai, na południu Indii. Po skończeniu szkoły rodzice namówili mnie do dalszej nauki w Punie. Zanim przyjechałam do Puny, wiedziałam że Guruji jest ważnym człowiekiem – tak wielu ludzi przyjeżdżało uczyć się u niego. Był człowiekiem znanym
i sławnym, ale nie zdawałam sobie sprawy z tego, na czym polega jego praca i jaką ma wartość.

Dopiero później, kiedy przeprowadziłam się do Puny (teraz mija 14 lat)  będąc na studiach, uczęszczałam na lekcje do mojej ciotki Geety i wuja Praśanta – dzieci Gurujiego. Tak zaczeła się moja podróż w świecie jogi. Po zrobieniu dyplomu musiałam zdecydować, co robić dalej – czy kontynuować pracę naukową i robić doktorat, co oznaczałoby pracę na Wydziale przez cały dzień. Nie chciałam spędzać całych dni na uczelni, ponieważ zaczęłam już asystować w Instytucie na klasach dziecięcych i terapeutycznych. Zaczęłam się bardziej interesować tematem. Władze wydziału nie chciały iść na kompromis, więc zdecydowałam się na roczny urlop. Planowałam praktykować, zobaczyć, co z tego wyniknie i dopiero zdecydować o swojej przyszłości.

Ten jeden rok nigdy jednak się nie skończył. Trwa do dziś. Nie sądzę, że Guruji mnie wybiera. Uczy mnie, kiedy tam jestem. Kiedy jest ktoś inny, uczy kogoś innego. Od nas zależy, czy bierzemy to, co Guruji daje. A jeśli idzie Ci dobrze, to spoczywa na Tobie odpowiedzialność dzielenia się i udostępniania tego innym.

 

Rozumiem. Myślę jednak, że jesteś bardzo skromną osobą. Powiedzmy, że widzimy w Tobie szczególnie uzdolnionego ucznia. Obserwujemy Twoją praktykę w Instytucie i widzimy jak ciężką pracę wykonujesz pod okiem Gurujiego i nie jest to....

Tak wiem, Guruji mówi, że joga jest ciężką pracą, a ja ledwo co robię ...

Musisz być jakoś predysponowana, żeby znieść tą ciężką pracę, mieć wystarczająco dużo siły, aby sprostać surowym lekcjom, jakich udziela Ci Guruji.

Naprawdę? Guriji byłby innego zdania... Lepiej przejdźmy do następnego pytania :)

Obserwuję jak bardzo jesteś zajęta, będąc w Instytucie. Jak wygląda Twój dzień, czy tydzień pracy?

Grafik jest codziennie inny – jest sesja praktyki, są lekcje. Chodzę na zajęcia do ciotki i do wujka. Jest klasa terapeutyczna, na której uczę i pomagam obecnym tam pacjentom. To prawda - dni są bardzo wypełnione różnymi zadaniami.

Co z klasami terapeutycznymi? Jako że rozwijasz się w praktyce terapeutycznej, czego sama miałam okazję doświadczyć jako pacjentka, jak byłaś do tej pracy przygotowywana?

Terapia w jodze jest niczym więcej, jak nauką stosowaną. Tak jak klasyczna praktyka asan i pranayam jest nauką czystą. Gdy Guruji uczy jakiejś asany, lub gdy Geetaji czy Praśantji uczą czegoś, wykonujesz działanie, rozpoznajesz reakcję w ciele po to, aby zastosować potem tę wiedzę na terapii. Terapia nie jest osobnym tematem, ale wymaga innego stanu umysłu – uczenia się obserwacji celem zastosowania uzyskanej wiedzy w kontekście terapeutycznym.

To kim jestem dzisiaj jest wyłączną zasługą moich nauczycieli. Miałam szczęście uczyć się u trojga najlepszych nauczycieli na świecie. Jest tyle rzeczy, które widzę w Punie. Mam naprawdę wielkie szczęście żyć w miejscu, w którym pracuje troje wielkich ludzi, którzy mają tak wiele do przekazania. Wciąż między tym co obserwuję, a tym, czym potrafię się dzielić istnieje różnica na korzyść tego pierwszego. Tak wiele do mnie przychodzi i tylko część jestem w stanie przekazać dalej.

Wspomniałaś o doktoracie - co było przedmiotem twoich studiów?

Studiowałam zoologię, a później specjalizowałam się w bioinformatyce – prowadzeniem obliczeń i obróbką danych w obszarze biologii

Więc byłaś zaangażowana w przedmiot swoich zainteresowań. Czy nie było trudno zostawić tak ważną część życia?

Byłam i dlatego zamierzałam wziąć tylko roczny urlop, ale po roku zorientowałam się, że wolę jogę, więc... :) Od rozpoczęcia praktyki tak naprawdę nie było momentu, w którym poczułam, że teraz muszę podjąć decyzję. Skłonność jaką miałam do jogi sprawiła, że podjęcie decyzji przestało być jakąkolwiek kwestią.

Teraz muszę zapytać o Polskę. Podoba Ci się Warszawa?

Tak, jest bardzo przyjemna, choć nie wiele jej dotąd zobaczyłam :) Planuję więcej zobaczyć jutro, więc będę mieć lepsze pojęcie.

Dziękuję za rozmowę. Mam nadzieję, że do zobaczenia w Polsce następnym razem!

 

Warszawa, 14 maja 2014

Kalendarz imprez

<<  Październik 2018  >>
 Pn  Wt  Śr  Cz  Pt  So  N 
  1  2  3  4  5
    
webmaster